10.07.2014Lokalizatory

Gdy maluch zostaje z nianią, wszystko się może zdarzyć

Olsztyn, zeszłoroczne wakacje. Niania w czasie zakupów „gubi” 3-letnią dziewczynkę. To przypadek dowodzący, że wystarczy chwila nieuwagi, by podzielić los niemal 2,5 tys. polskich rodziców, których dzieci zaginęły w 2013 r. Co zrobić, by uniknąć takich sytuacji? Zlokalizowaliśmy dostępną na rynku pomoc.

Codziennie 350 tys. opiekunek zajmuje się naszymi pociechami – wynika z szacunkowych danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Mimo wielu chętnych do pracy niań, dla większości rodziców znalezienie osoby, której powierzą swój największy skarb, stanowi nie lada wyzwanie. Po dokonaniu wyboru, na ogół martwią się, czy dziecko nie trafiło w ręce kogoś nieodpowiedzialnego. Zastanawiają się też, czy osoba zajmująca się pociechą, faktycznie wywiązuje się z powierzonych obowiązków. Oczywiście, nie należy popadać w paranoję i robić z domu fortecy Wielkiego Brata.

Namierzanie… wózka

Sposobem, który nie przekroczy granicy prywatności obu stron, jest sprawdzenie, czy niania mówi prawdę na temat wychodzenia na spacery: czy na nich była, jak długo i gdzie? Można się o tym przekonać… umieszczając w wózku dziecka urządzenie pozwalające go zlokalizować lub – w przypadku starszych pociech – umieścić je np. w niewielkim plecaku zabieranym przez dziecko. Przy okazji zyskuje się pewność, że pociecha nie „zniknie”.

Rodzicu – nie siedź jak na bombie zegarowej

Rozwiązań tego typu, pozwalających namierzać osoby czy pojazdy (w naszym przypadku dziecięcy wózek), stale przybywa. Na rynku dostępne są chociażby Atina GPS Personal firmy Keratronik, GPS Guardian od firmy Rikaline czy Opiekun GPS firmy Hertz Systems. Pozwalają on na „towarzyszenie” i stały nadzór nad chronionym niezależnie od miejsca przebywania opiekuna. Wystarczy dowolne urządzenie z dostępem do internetu, np.: smartfon, tablet, komputer osobisty, by dało się ustalić miejsce pobytu osoby, nad którą chce się mieć pieczę. Otrzymuje się informacje, czy dziecko się porusza i – jeśli tak – to w którym kierunku i z jaką prędkością, czy idzie pieszo, czy jedzie pojazdem. Wiadomości te są bezcenne np. w sytuacjach uprowadzenia, próbie zatrzymania przez obcą osobę czy wypadku, kiedy to czas i szybka reakcja liczą się najbardziej.

Mamo, Tato nie martwcie się o mnie

Co, poza możliwością lokalizacji, oferują wspomniane systemy? Na przykład Opiekun GPS łączy w sobie funkcje nadajnika GPS i telefonu komórkowego. Nie dość, że można określić położenie dziecka (w tym małego, podróżującego w wózku), to na dodatek pociecha może powiadomić nas np. o niebezpiecznym zdarzeniu lub sytuacji potencjalnie mu zagrażającej za pomocą przycisku SOS. Informacja zostaje wysłana na trzy zakodowane wcześniej w urządzeniu numery telefonów. Ma postać SMS-a z precyzyjną lokalizacją (linkiem do mapy). Przy zastosowaniu odpowiedniej karty, Opiekun GPS może nawiązywać również połączenie głosowe i umożliwić rozmowę. Wówczas po wysłaniu SMS-a urządzenie automatycznie wykonuje połączenia telefoniczne do wybranych osób. Jeśli któraś z nich nie odbierze, samodzielnie łączy się z kolejnym numerem na liście. Prosty mechanizm może uratować zdrowie i życie najdroższej nam osoby.

Po namierzanie do apteki

Wygląda na to, że rozwój usług lokalizacyjnych umożliwia nie tylko coraz sprawniejsze przemieszczanie się miejsca na miejsce dzięki nawigacji satelitarnej czy wyszukiwanie interesujących nas punktów użyteczności publicznej. Zapewnia też – jakże bezcenny – spokój sumienia dzięki możliwości zdalnego dbania o dobro naszych milusińskich. A za całą resztę zapłacić można kartą. I to nie tylko w specjalistycznym sklepie ze sprzętem elektronicznym, bo np. Opiekun GPS jest dostępny także w… aptekach. Czekamy, aż urządzenia lokalizacyjne zaczną być oferowane w hipermarketach.

Komentarze
comments powered by Disqus
Newsletter
Zapisz się na bezpłatny newsletter.