07.05.2014Nawigacja samochodowa & Connected Car

MirrorLink: co potrafi Twój smartfon?

Podłącz telefon do sprzętu car audio. Brzmi banalnie, nieprawdaż? Jeśli skorzystasz przy tym z MirrorLink, zyskasz dodatkowe możliwości. Ale czy ktoś poza branżą wie, o co chodzi?

Wydawać by się mogło, że w przypadku rozwiązań takich jak MirrorLink sukces będzie porównywalny do zanotowanego przez iPhony czy iPody. Ale wciąż nie jest. Dlaczego? Na papierze wszystko wydaje się idealne: podłącz swój smartfon do radia w aucie, by wzbogacić sprzęt samochodowy o najbardziej przydatne aplikacje z telefonu (także nawigację). I to w założeniu twórców - podłącz niemal dowolny smartfon. Nie jesteś przecież skazany na jedyną słuszną markę: MirrorLink stara się być internacjonalistyczny. Czy świat oszalał na punkcie całkiem praktycznej technologii? Nie. Przyjmijmy, że MirrorLink potraktowano z umiarkowanym optymizmem.

A jest się czym ekscytować. Nowoczesny smartfon z systemem Android (Panasonic, Samsung, Sony, a kolejce następni), Windows Phone (już wkrótce) albo leciwą Nokię z Symbianem podłączasz do kompatybilnego sprzętu w samochodzie przewodem USB. Jeden standard dla wszystkich. Od razu masz z głowy problem wiecznie niedoładowanej baterii w telefonie. Na ekranie radia samochodowego widzisz specjalne menu telefonu do korzystania w aucie. I masz dostęp do kluczowych aplikacji: książki telefonicznej, poczty, kalendarza, odtwarzacza muzyki i filmów oraz asystentów kierowcy (np. aplikacji ostrzegających o utrudnieniach na drogach) czy nawigacji. Z perspektywy lokalizacji, asystent kierowcy i nawigacja są najciekawsze. Bo oznaczają przede wszystkim uwolnienie się od wiecznie przestarzałych fabrycznych systemów nawigacyjnych. A czy oznaczają wolność wyboru aplikacji? To już zależy od konfiguracji: telefonu i kompatybilnego radia. Przy największym szczęściu w swoim samochodzie uruchomisz dowolną z aplikacji, z jakich na co dzień korzystasz w telefonie. Ich lista stale się wydłuża. Wystarczy wspomnieć o najpopularniejszych: AutoMapa, MapaMap, NaviExpert, Sygic, TomTom, Yanosik. Urlopowy wyjazd z fabryczną nawigacją, w której działa wybrana przez Ciebie aplikacja? O, tak!

Brzydzisz się przewodowym połączeniem? Wciąż wolisz fabryczną nawigację? Oto kolejny argument przemawiający za MirrorLink. Nikt specjalnie nie skupiał się nad tym, by utrudnić życie kierowcy. Przewodowe połączenie telefonu ze sprzętem w samochodzie przyda się jeszcze w jednym celu. Aplikacja nawigacyjna w telefonie zyskuje dostęp do danych lokalizacyjnych z anteny samochodu (o ile oczywiście to potrafi, co jest łatwiejsze w przypadku certyfikacji programu przez CCC). A to oznacza znacznie lepszy odbiór sygnału GPS niż z marnego odbiornika w telefonie.

Przekonałeś się do MirrorLink? Mamy dobrą wiadomość. Wcale nie musisz zmieniać samochodu, by skorzystać z dobrodziejstw nowej technologii. Wystarczy, że zmienisz radio. Produktów kompatybilnych z MirrorLink przybywa. Wystarczy wymienić kluczowe marki: Alpine, JVC, Kenwood, Pioneer, Sony. Gorzej z telefonami. Adaptacja technologii przebiega dość opornie: wprowadzono ją do raptem kilku modeli Panasonica, Samsunga i Sony. I działa na Nokiach z Symbianem. Pozostali członkowie konsorcjum CCC (Car Connectivity Consorcium) nieśmiało pokazują kolejne prototypy. A lista jest imponująca. Nie będę przynudzał długim wyliczaniem. Wystarczy jedno: kluczowe firmy z branży elektroniki konsumenckiej i przemysłu motoryzacyjnego. Jeśli jesteś ciekaw, zajrzyj tu.

Znów zapytam: przekonałeś się do MirrorLink? I zmieniasz przypadkiem samochód? Też mamy dobre wiadomości. Na liście uwzględnij modele Mercedesa (na początek klasa C), Toyoty (IQ, Corolla i kolejne z nowym radiem Touch&GO) oraz Volkswagena (Polo, Scirocco). Niebawem możesz też uwzględniać samochody Citroena, Hondy i Peugeota. Coraz lepiej. Ale jedno wciąż niepokoi. Czy wybór samochodu nie będzie coraz ściślej powiązany z wyborem smartfonu i ulubionych aplikacji? Cóż. O, ku..a.

Komentarze
comments powered by Disqus
Newsletter
Zapisz się na bezpłatny newsletter.