02.09.2014Nawigacja samochodowa & Connected Car

Radio z nawigacją

Radio samochodowe z wbudowaną nawigacją GPS? Czy są jeszcze na nie chętni? Okazuje się, że tak.

Od niemal dekady instytuty badające rynek w Europie mają złe wieści dla producentów samochodowego sprzętu multimedialnego: co roku kurczy się on o kilkanaście procent (w pierwszej połowie 2013 roku wg. GFK zmniejszył się o 15 proc., a cztery lata wcześniej o 25 proc.!). Spada sprzedaż tradycyjnego car audio: radioodtwarzaczy płyt CD, głośników i wzmacniaczy, a także zwykłych radioodtwarzaczy z nawigacją GPS. Dla świata producentów elektroniki: koszmar.

Radio i smartfon: recepta na sukces

Trudno jednak uwierzyć w statystyki śledząc oferty sklepów, a także aukcje internetowe. Samochodowych zestawów z nawigacją jest bowiem mnóstwo. Kto je kupuje? GFK ma odpowiedź. Rośnie bowiem popyt na urządzenia wielkości 2 DIN (standardowa wnęka na tradycyjne radio samochodowe ma rozmiar 1 DIN, a na sprzęt multimedialny 2DIN) z dużym ekranem dotykowym, Bluetooth oraz zaawansowaną współpracą ze smartfonami (AppLink, MirrorLink, MHL). Innymi słowy: zaawansowanych radioodtwarzaczy z dużym ekranem pozbawionych mechanizmu odtwarzacza płyt. I co ważne: radioodtwarzaczy, do których da się podłączyć smartfon i skorzystać z dodatkowych funkcji. Jakich? Takich, dzięki którym można zobaczyć aplikacje z telefonu (także nawigację) na ekranie radia samochodowego i poprzez ekran sterować ich działaniem. Rozwiązanie bardzo wygodne i nadzwyczaj praktyczne.

Niemniej rodzi się pytanie: do jakich samochodów trafia zaawansowany sprzęt? Współczesne auta mają bowiem tak projektowane deski rozdzielcze, by maksymalnie utrudnić wymianę urządzeń. Ale przemysł car audio szybko znalazł rozwiązanie. Prócz „uniwersalnych” rozwiązań w standardowych rozmiarach 2 DIN powstaje coraz więcej modeli zaprojektowanych jako zamiennik sprzętu instalowanego fabrycznie. Skoro zamiennik, to wymiana sprowadza się do koncepcji „plug&play”, bo idealnie pasuje on w miejsce radia nawet o najbardziej wymyślnych kształtach.

Zwykle im bogatsze wyposażenie, tym większe szanse, że na liście funkcji uwzględniona jest także nawigacja. Znajduje się ona w ofercie czołowych producentów car audio: Alpine, Blaupunkta, Clariona, JVC-Kenwood, Pioneera czy Sony. I to gotowa do pracy od razu po wyjęciu z pudełka i podłączeniu w samochodzie. Oczywiste? Niekoniecznie. Kupując bowiem radio z GPS mniej znanej marki lub wręcz egzotycznego producenta można trafić na wersję, która nie zawiera żadnego oprogramowania nawigacyjnego. Jak to możliwe? To teoretycznie ukłon w stronę użytkowników, którzy już używają programów nawigacyjnych, ale chcą zmienić sprzęt na nowszy, bez konieczności inwestycji w kolejny program. Jeśli np. używa się starego urządzenia z AutoMapą czy MapąMap na karcie pamięci, to są spore szanse, że aplikacja będzie działać także w radiu samochodowym. Również ta, co do której można mieć poważne wątpliwości wobec legalności pochodzenia. Innymi słowy: „piracka”.

Co rządzi na rynku?

Jeszcze kilkanaście miesięcy temu odpowiedź była prosta: większość radioodtwarzaczy z nawigacją zawierała oprogramowanie jednej firmy - węgierskiego NNG. Program iGO znaleźć można w urządzeniach Alpine, Blaupunkt, Clarion, Pioneer, Zenec i wielu tańszych markach z Azji (Adayo, Advent, Audiovox, Jensen). Skąd taka popularność? Węgrzy dobrze radzą sobie z dostosowaniem iGO do poszczególnych urządzeń i mają wyśmienity serwis aktualizacji (naviextras) dostępny dla każdego użytkownika po połączeniu z internetem. Niestety, iGO nie należy do najtańszych. Stąd, by obniżyć cenę, tanie marki coraz częściej oferują sprzęt bez oprogramowania i map (wówczas wystarczy dowolne oprogramowanie nawigacyjne kompatybilne z Androidem lub Windowsem CE). Albo, jak w przypadku najbardziej renomowanych firm, szukają alternatywy, tak jak Kenwood (Garmin) i Sony (TomTom). Ale czy jest to sposób, by sprzęt produkować przez najbliższe kilka lat? Niekoniecznie. Już w tegorocznej kolekcji z nawigacji wycofało się JVC i Sony. A w kolejce będą następni. Alternatywą jest tworzenie urządzeń, które sprzedają się coraz lepiej: zaprojektowanych do zaawansowanej współpracy ze smartfonami. Wówczas funkcję nawigacji samochodowej ma się dzięki aplikacji zainstalowanej w podłączonym telefonie. I korzyści płynące z dostępu do internetu w smartfonie: stale aktualizowane informacje o utrudnieniach, a także przeszukiwanie baz adresowych on-line.

Co oferują sklepy?

Wciąż jest całkiem spory wybór. I bardzo duża rozbieżność cen. Najtańsze radia samochodowe z GPS (bez oprogramowania nawigacyjnego i map) dostępne są już za kilkaset złotych (nawet poniżej 500 zł). Najbardziej zaawansowane konstrukcje: niemal za 10 000 zł!

Najtańszy segment (do 1000 zł) zdominowały mało znane marki, a także producenci, którzy zrezygnowali z jakichkolwiek firmowych oznaczeń. Zazwyczaj radioodtwarzacze nawigacyjne oferowane są bez oprogramowania i map. Użytkownik jest wówczas zwykle zdany na siebie, chyba że w ramach opcji można dokupić u sprzedawcy kartę pamięci z zainstalowaną aplikacją (zwykle AutoMapa lub iGO).

Na zestawy nawigacyjne najbardziej renomowanych firm car audio trzeba wydać co najmniej 2000 zł. Tyle wystarczy na sprzęt z mapą Europy. Wybór ogranicza się do najprostszych konstrukcji Clariona (NX302) czy kultowego już radia Parrot Asteroid. Na produkty konkurencji trzeba przeznaczyć więcej: nawet powyżej 3000 zł (Blaupunkt New York, Pioneer DNX4230 czy Pioneer AVH-X7500BT). Wszystkie łączy jedno: w zestawie jest oprogramowanie nawigacyjne i pakiet map Europy. I co ważne: zazwyczaj nowe radia nawigacyjne są objęte gwarancją nowych map. W ciągu 30 dni od pierwszego użycia nawigacji (termin liczony jest od pierwszego zlokalizowania pozycji) można bezpłatnie pobrać najświeższą dostępną mapę. Warto to zrobić, bo zwykle zanim radio trafi z fabryki do klienta mija sporo czasu i zainstalowana mapa się starzeje.

Skąd ogromne różnice w cenie? To nie tylko kwestia zainstalowanego oprogramowania oraz wyposażenia. Istotne znaczenie mają także podzespoły (wyświetlacz, pamięć, twardy dysk), a także zastosowane technologie. Za rozwiązania takie jak AppLink, CarPlay, MirrorLink także trzeba zapłacić więcej. Wpływ na wyższą cenę ma również bardziej zaawansowana możliwość współpracy z fabrycznym wyposażeniem samochodu poprzez magistralę CAN (sterowanie w kierownicy, współpraca z fabrycznym wyświetlaczem między zegarami, a także systemem czujników parkowania oraz klimatyzacji). Im więcej możliwości tym drożej. Cudów nie ma.

Komentarze
comments powered by Disqus
Newsletter
Zapisz się na bezpłatny newsletter.