26.11.2014OEM

Citroen C1: nawigowanie ze smartfonem

Do małego Citroena C1 nie sposób zamówić fabrycznej nawigacji. A mimo to można korzystać z funkcji prowadzenia do celu: krok po kroku, manewr po manewrze. I to na ekranie wbudowanym w deskę samochodu. Jak to możliwe? Dzięki technologii Mirror Screen.

Oto jeden z trzech słowackich trojaczków: Citroen C1 – bliźniak Peugeota 108 i Toyoty Aygo. I jedyny, do którego nie można zamówić nawigacji GPS jako opcji fabrycznej. I to nie tylko w Polsce. Nawet we Francji. To tym bardziej dziwne, że w bliźniaczym Peugeocie 108 dostępna jest specjalna wersja nawigacji PND Garmina: jako opcja fabryczna. Francuzów przebija zaś Toyota, która razem z radiem multimedialnym oferuje wbudowany system nawigacyjny.

 

Nawigacji oficjalnie nie ma ale, może być

Choć w C1 nie ma nawigacji to jednak można z niej skorzystać. I to tak, by wyglądała jak fabryczny nawigator. Niemożliwe? Francuzi zainwestowali w technologię zaawansowanej współpracy pokładowego sprzętu ze smartfonem. A ściślej: kupili od Pioneera gotowe rozwiązanie. To nic złego. Podobnie działają niemal wszystkie koncerny samochodowe.

Francuzi nazwali rozwiązanie Pioneera po swojemu: MirrorScreen. To nic innego jak możliwość sklonowania wybranych programów ze smartfonu do firmowego radia multimedialnego w Citroenie. Innymi słowy: podłączając do radia Citroena kompatybilny smartfon (za pośrednictwem kabla USB) możemy zobaczyć na ekranie samochodu wybrane aplikacje z telefonu. Także nawigacyjne. I co ważne: sterować nimi za pośrednictwem ekranu dotykowego małego Citroena. Tym samym telefon wcale nie musi być pod ręką. Władzę nad nim sprawujemy za pośrednictwem radia samochodowego. Jak to działa w praktyce? Cóż.....

 

Nie łatwo o kompatybilny telefon

Kluczowe jest posiadanie odpowiedniego telefonu. A to wcale nie takie proste. Citroen twierdzi, że kompatybilne są jedynie dwa modele Samsunga (Galaxy S3 i Note 2) oraz iPhone 4 i 4s. I jest w błędzie. Bez żadnych problemów można podłączyć Nokie z systemem Symbian i funkcjonalnością MirrorLink. Liczyliśmy również na Sony Xperia , które wspiera MirrorLink. Nic z tego. Xperia Z została rozpoznana przez firmowe radio jako urządzenie standardu MirrorLink. Ale na ekranie nie ukazała się jakakolwiek aplikacja ze smartfonu Sony. Szkoda.

Na pewno nowe radio świetnie współpracuje z Galaxy SIII a także Nokiami 701 i N8. W każdym przypadku działało niemal wyśmienicie. Radio błyskawicznie rozpoznawało telefon podłączony kablem USB. A telefon automatycznie uaktywniał tryb samochodowy, co oznacza specjalne menu, wygodniejsze do użytkowania w aucie. I ograniczony dostęp do programów. Także nawigacyjnych. W przypadku Nokii jesteśmy zdani na Nokia Maps. A w Samsungu na nawigację Google. Androidowe rozwiązanie obecnie wydaje się atrakcyjniejsze: mapy Google aktualizowane są na bieżąco. A o Nokia Maps chyba wszyscy zapomnieli. Mapy są już dość stare i niestety nie aktualizowane, co ma przełożenie na jakość wyznaczania tras.

 

Prawdziwy „connected car”

Niezależnie jednak od map i systemu operacyjnego telefonu jedno nie ulega wątpliwości. Na ekranie Citroena można korzystać z nawigacji wbudowanej w telefon. I to nawigacji podłączonej do internetu co oznacza realne korzyści: podgląd mapy korków i wyszukiwanie celów on-line. Prawdziwa nawigacja „connected” w małym, tanim miejskim samochodzie! Byle tylko mieć zasięg sieci komórkowej. Na szczęście wszędzie tam, gdzie podróżowaliśmy C1 nie było problemu z dostępem do internetu.

Przewodowe połączenie smartfonu ze sprzętem w samochodzie ma wymierne korzyści. Transfer obrazu i dźwięku przebiega bez zakłóceń. I bez wyraźnych opóźnień! A dodatkowo jesteśmy zabezpieczeni przed rozładowaniem baterii telefonu: w trakcie połączenia cały czas jest aktywne ładowanie akumulatora telefonu. Jaki to będzie miało wpływ na żywotność baterii? Na pewno może przyśpieszyć proces starzenia i powolnego zmniejszania pojemności akumulatora. To niestety druga strona medalu wszystkich rozwiązań, w których telefon stale jest podłączony do zasilania. Niemniej musieliśmy dość szybko przywyknąć do tego, że po 2 godzinach podróży telefon był gorący. W przypadku gdyby podróż trwała dłużej trzeba się liczyć z ryzykiem jeszcze wyższej temperatury: wówczas czujnik termiczny w smartfonie powinien odciąć zasilanie.

 

Zdani tylko na antenę GPS telefonu

Przed testem obawiałem się problemów z jakością odbioru sygnału GPS. Przecież samochód nie jest wyposażony w antenę GPS i jesteśmy zdani tylko na odbiornik w telefonie. Obawy okazały się bezpodstawne. Nawet, gdy telefon umieściłem nisko: w kieszeni tuż przy dźwigni zmiany biegów nie było żadnych problemów z lokalizacją. I to nawet wtedy, gdy przejeżdżałem tuż obok bardzo wysokich budynków, które mogą mieć wpływ na pogorszenie odbioru sygnału satelitarnego. Nokia jak i Samsung dość szybko łapały przysłowiowego fixa i właściwie pokazywały aktualną pozycję na mapie.

 

Czy MirrorScreen ma wady?

Owszem. Nie jest wolny od wad. Doskwiera skromny wybór kompatybilnych telefonów. Nokia z Symbian to już obecnie technologiczna historia. Samsung Galaxy S3 i Note 2 również zdążyły się zestarzeć. Podobnie w przypadku iPhone 4 i 4S. Nowsze telefony takie jak Xperia Z niestety nie współpracują z MirrorScreen. Czy podobnie będzie z nowym HTC One czy Galaxy Note 4? Sprawdzimy jak tylko telefony trafią do testu w tym samym czasie co samochód. Teoretycznie radio może być aktualizowane, by uwzględniać nowe telefony. Ale kiedy pojawi się update: nie wiadomo.

Drażni narzucone ograniczenie wyboru oprogramowania nawigacyjnego. Póki co nie mamy możliwości np. wykorzystać innego oprogramowania niż Google w Samsungu. Podobnie w Nokii: Nokia Maps to jedyna aplikacja nawigacyjna z której możemy skorzystać w samochodzie.

Bardzo przeszkadza automatyczne wyciszenie dźwięku z radia czy odtwarzacza muzyki jak tylko podłączymy telefon i uaktywnimy opcję klonowania obrazu. Jedynym pocieszeniem jest możliwość słuchania muzyki zapisanej w pamięci smartfonu.

 

Czy warto?

Idea Mirror Screen bardzo nam się podoba: „connected car” w tanim, miejskim samochodzie. Mniej: narzucone ograniczenia a także skromna kompatybilność. Wciąż jest niewiele telefonów dostosowanych do systemu multimedialnego. Niemniej jeśli jednak używacie jednego z właściwych smartfonów, to inwestycja w Mirror Screen ma sens. Szczególnie, że dopłata (maksymalnie 2200 zł – zależnie od wyposażenia samochodu) nie jest jeszcze zbyt mocno wygórowana. Pozostaje przy tym mieć nadzieję, że Francuzi wspólnie z Pioneerem zadbają o regularne aktualizacje, by dostosować radio do współpracy z telefonami nowej generacji. W przeciwnym wypadku może się okazać, że pomysłowe rozwiązanie umrze wraz ze zniknięciem z rynku ostatnich kompatybilnych smartfonów.

 

Co nam się podoba?

- dostęp do nawigacji w trybie online

- wyszukiwanie miejsc POI off-line i on-line

- szybka kalkulacja tras

- przejrzysta mapa z wizualizacją utrudnień na drogach

- wysoka jakość wykonania

- dostęp do aktualizowanych na bieżąco danych o utrudnieniach na drogach

- czytelna matryca także przy silnym słońcu

- możliwość ładowania baterii telefonu

- dobra współpraca z kompatybilnymi telefonami

- przystępna cena dopłaty do MirrorScreen

- dobra jakość dźwięku odbieranych komunikatów z nawigacji

- ekran dobrze reaguje na dotyk

 

Co nam się nie podoba

- w przypadku telefonów z Android: brak dostępu do zestawu map off-line

- wyraźne ograniczenie funkcjonalności w przypadku braku dostępu do internetu

- wciąż niewiele kompatybilnych telefonów

- sporadyczne problemy ze stabilnością: aplikacje niekiedy restartowały się samoczynnie

- brak możliwości słuchania radia podczas pracy aplikacji z podłączonego telefonu

- tendencje do szybkiego nagrzewania podłączonych telefonów

- brak swobody wybrania innego oprogramowania nawigacyjnego niż domyślne w Nokii, Samsungu - oraz iPhone

Komentarze
comments powered by Disqus
Newsletter
Zapisz się na bezpłatny newsletter.