07.01.2015OEM
Nasza ocena

Test Volvo XC60: jeździmy z Here. I objeżdżamy korki.

Volvo zrezygnowało z Android. I zmieniło dostawcę nawigacji. Ale nie map. Czy wyszło mu to na dobre? Sprawdziliśmy nowe Volvo XC60 z zupełnie nowym systemem z mapami Here. Oto pierwszy test lokalizacji w 2015 roku.

Świat widziany zza kierownicy sporego SUVA na wielkich 20 calowych felgach? Wygląda lepiej, szczególnie, że duże Volvo wzbudza respekt na drodze. Duży respekt. A czy równie dobrze prowadzi? Przejechaliśmy ponad 1000 km z zupełnie nowym systemem multimedialnym. Systemem który miał raz na zawsze rozwiać problemy Volvo z Android. Volvo Sensus z iGO? Adieu! Ja się cieszę.

Jest nowe i lepsze. Przynajmniej w teorii. A w praktyce? Już podczas pierwszego programowania celu łatwo docenić nowy system i szukać zapożyczeń. Tak, zapożyczeń. Podobnie rozwiązany graficznie panel do wprowadzania nazwy celu widzieliśmy już w innych markach? Jakich? Choćby w Audi. Czy to źle? Bynajmniej. Przynajmniej łatwo i sprawnie wybiera się poszczególne litery. Oczywiście z systemem wspomagania, by wykluczyć błędne nazwy. Świetnie. I to nie tylko dla kierowcy, który właśnie zmienia swoje Audi na Volvo.

Można jednak uniknąć programowania nawigacji w samochodzie. Volvo umożliwia przesłanie adresów bezpośrednio ze smartfonu, tabletu czy dowolnego komputera. Warunek jest jeden: wymagane jest konto w serwisie internetowym MyVolvo. Niestety wspomnianego konta nie mamy. Z transferu nici. A szkoda. Niemniej każdego właściciela nowego systemu nawigacyjnego Volvo z dostępem do internetu gorąco namawiam do założenia konta i korzystania z dobrodziejstw dostępu do sieci. Siedząc w domu można łatwo wyszukać interesujące miejsca i przesłać do samochodu. W Polsce działa: sprawdziliśmy w innym egzemplarzu z serii 60.

Nawigacja w XC60 nie sprawia wrażenia jakby była z innej epoki. Prócz przesyłania celów można także skorzystać z internetowej wyszukiwarki POI. A ponadto wygodnie zaplanować trasę. I skorzystać z funkcji, którą niedawno wreszcie odkrył NaviExpert: możliwości wyznaczania kilku tras naraz z możliwością porównania. A to nie koniec porównań z NaviExpertem.

W Volvo można skorzystać także z informacji o korkach: poprzez TMC. Trzeba przyznać, że działa całkiem nieźle. Informacji o utrudnieniach nie brakowało. Szczególnie gdy zbliżałem się do jednej z najmocniej obciążonych dróg w Polsce: przeklętej zakopianki. Niemniej dostęp do informacji to dopiero połowa sukcesu. Trzeba jeszcze je odpowiednio zinterpretować. A z tym już gorzej. Dlaczego?

Volvo wiedziało o utrudnieniach na zakopiance zwanych korkami. I to długimi korkami. Raporty na bieżąco dostarczał nasłuch CB. Wraz z przyrostem korka do Skomielnej Białej nawigacja twardo obstawała przy pozostaniu na głównej arterii: 5 km, 8 km, 10 km, wreszcie 13 km zatoru. Informacje były precyzyjne: podawano długość korka na podstawie odczytów ze słupków z tzw. pikietażu dróg. Podobnie było podczas zbliżania się do wciąż niewyremontowanego mostu w słynnej miejscowości Biały Dunajec. Jedynie NaviExpert zachęcał do objazdów, z których skorzystałem. Czy warto było objeżdżać wbrew wskazaniom Volvo? Sądząc po wulgaryzmach w eterze jakie puszczali kierowcy stojący w korku było warto.

Oczywiście nie jest naszym celem porównywanie NaviExperta z fabryczną nawigacją. Niemniej na podstawie przygód z tras w Małopolsce oraz na Mazowszu łatwo o wniosek, że nawigacja on-line może być świetnym uzupełnieniem seryjnego zestawu w godzinach szczytu. Poza godzinami szczytu wyznaczane trasy były zaś bardzo zbliżone. Volvo wprawdzie twardo trzyma się dróg najwyższych kategorii ale nie stroni od dogodnych skrótów, jeśli tylko natrafimy na nie po drodze. A mając opcję napędu AWD, czyli na obie osie można śmielej zjeżdżać na drogi niższych kategorii. Także u podnóża Tatr.

Kto miał negatywne doświadczenia z systemem Volvo Sensus Touch łatwo doceni nową nawigację pod względem techniki. Wreszcie skończyły się problemy z odbiorem sygnału GPS i długim oczekiwaniem na lokalizację. Wszystko odbywa się bardzo szybko: ustalenie pozycji jak i utrzymanie odbioru sygnału. Nawet przy wysokich budynkach czy podczas jazd po leśnych drogach ani razu nie pojawił się komunikat z problemem odbioru sygnału GPS. Niby oczywiste?

Na ekran w XC60 miło spoglądać. Grafika map jest bardzo przejrzysta a widoczny przebieg drogi na mapie nie pozostawia wątpliwości co do kierunku jazdy. Mapę można oglądać w kilku trybach: orientacja północna 2D, w kierunku jazdy 2D a także trójwymiarowe w wersji uproszczonej i rozszerzonej. Co oznacza rozszerzona? Na mapie prócz sieci dróg pojawią się także trójwymiarowe bryły budynków. Z bardzo ładną teksturą. I coraz częściej widoczne także na polskiej mapie. Here sukcesywnie rozbudowuje bazę budynków 3D. I zobaczymy je nie tylko poruszając się po dużych polskich aglomeracjach ale także w znacznie mniejszych miastach takich np. Siedlce.

W nawigacji zadbano o mój ulubiony tryb grafiki: Dual Mode. W miarę zbliżania się do skrzyżowania lub innego miejsca z planowanym manewrem na ekranie pojawia się więcej informacji. Zamiast jednej dużej mapy: plan zmniejszony o połowę i odpowiednio powiększony schemat najbliższego miejsca. Innymi słowy: pół ekranu zajmuje duża strzałka a czasem nawet efektowna grafika zjazdu. Nawet, gdy na nosie mamy okulary ze szkłami jak dno starego wielkiego słoika: nie przeoczymy informacji. Podobnie jak nie sposób przeoczyć trybu autostradowego. Czyli? Dodatkowego zestawu informacji o najbliższych zjazdach oraz miejscach MOP. Jest tak jak trzeba.

A czy jest tak jak trzeba podczas realizacji płatności za opcję nawigacji w salonie? Za nawigację Sensus Connect trzeba zapłacić 5240 zł. Dużo? Jak na samochód klasy premium cena jest całkiem okazyjna. Do tego jeszcze trzeba doliczyć za opcję „przygotowanie pod Volvo On Call”: 4130 zł. Warto? Cóż, kto potrzebuje mieć prawdziwy samochód „connected” z łatwością doceni pakiet. Warto.

Nowe Volvo Sensus Connect. Warto?

Odpowiedź jest prosta: warto. To wygodna w obsłudze i solidna nawigacja. Niemniej w sytuacji jazdy w godzinach szczytu, lub podczas długich podróży drogami ekspresowymi i autostradami (by zawczasu zjechać w razie wypadku lub korka)lepiej mieć pod ręką nawigację w smartfonie. Bo na omijaniu korków dzięki TMC wciąż nie można polegać. I na wszelki wypadek lepiej jeszcze włączyć w telefonie ostrzegacz. Dla świętego spokoju.

 

Komentarze
comments powered by Disqus
Newsletter
Zapisz się na bezpłatny newsletter.