12.11.2014PND

Test: TomTom GO5000 - nawigacja prawie jak smartfon

Oto ostatni Mohikanin: nawigacja PND z wbudowaną kartą SIM. Jak się na co dzień podróżuje z jedną z najbardziej zaawansowanych nawigacji samochodowych na rynku? Dobrze, ale...

Takich nawigacji jak TomTom GO5000 w zasadzie już nie ma w Europie. Nawet najwięksi rywale jak Navigon czy Garmin dali sobie spokój z drogimi modelami, w które wbudowano kartę SIM. I z góry opłacono europejski roaming, by wygodnie podróżować niemal po całej Europie i pobierać dane o korkach w trybie on-line. GO5000 ostał się jako jedyny: zgarniając przy okazji nagrody za najlepszą nawigację samochodową. Całkiem słusznie, poniekąd.

Jak się podróżuje z jedną z najlepszych nawigacji samochodowych? Cóż, można ograniczyć się do banalnego stwierdzenia: dobrze. Ale dobrze to za mało. Wiele kilometrów dróg przejechałem z poprzednikami GO5000. I pozostawili oni na tyle dobre wspomnienie, że w przypadku GO5000 można nawet wspominać o niewielkim rozczarowaniu. Dlaczego?

Cóż, choć przywykłem już do zupełnie nowej filozofii obsługi (w GO5000 jest zupełnie inne oprogramowanie niż w starszych modelach takich jak np. GO950 czy GO1005 Live), to jednak wciąż tęsknię za dawnym interfejsem użytkownika. Choć godnie się zestarzał i na tle konkurencji wyglądał już nieco archaicznie, to jednak zdobył ogromne grono zwolenników. Trudno się dziwić: TomTom przez lata uczciwie zapracował na reputację producenta nawigacji, które są bardzo przyjazne w obsłudze. Za to je szczególnie lubiłem.

Kto w końcu przywyknie jednak do zupełnie nowego menu doceni najświeższy interfejs. TomTom postarał się bowiem o to, by maksymalnie ułatwić wyszukiwanie danych. I miejsc POI. Wystarczy wpisać przysłowiowe hasło pizza, by za chwilę uzyskać obfitą bazę wyników. Obfitą: to istotne określenie. Wciąż bowiem mam wrażenie, że poprzedni system wyszukiwania przy wsparciu Google zapewniał znacznie więcej wyników niż własne, autorskie rozwiązanie TomTom. Czego złego nie powiedzieć o Google to w kategorii wyszukiwania wciąż jest mistrzem. Podobnie jak w przypadku sterowania głosowego. Sterowania głosowego? Przecież jest dostępne również w TomTom.

W GO5000 wreszcie porządnie działa to, czego brakowało w produktach starszych generacji: wyszukiwanie głosowe. Wprawdzie miałem z nim poranne przygody, gdy nie potrafił rozpoznać moich komend, jednakże w większości przypadków działał jak należy. Wystarczy parę komend i już jadę do celu. TomTom bezbłędnie rozpoznał wszystko co miałem mu do powiedzenia. I imponująco szybko pobrał dane Traffic. Nie jest oczywiście cudotwórcą. Akurat udało mu się znaleźć w zasięgu sieci. W przeciwnym wypadku z usługą Traffic byłoby równie krucho co ze sterowaniem głosowym Google, jeśli nie ma dostępu do internetu.

Traffic, czyli aktualizowane na bieżąco dane o korkach. Dostępne tylko wtedy, gdy jesteśmy w zasięgu sieci. Choć nie wiem z jakiego operatora w Polsce korzysta TomTom, to jednak nie mogę narzekać. Zasięg jest na tyle dobry, że rzadko kiedy występują problemy z pobraniem najświeższych informacji. Oczywiście wszystko odbywa się automatycznie: użytkownik wcale nie musi wymuszać na nawigacji pobrania najświeższego pakietu danych.

Dane o korkach przydają się w trakcie podróży. To oczywiste. Choć obecny Traffic z tygodnia na tydzień jest coraz lepszy (szczególnie, w porównaniu z okresem gdy debiutowała usługa HD Traffic w Polsce), to jednak polska konkurencja jest wciąż przed holenderską firmą. Nie trudno o wrażenie, że informacje o utrudnieniach jakie pojawiają się w AutoMapie, NaviEpxercie czy Yanosiku są wciąż bogatsze a sieć dróg objęta monitoringiem niezmiennie większa. Niemniej trudno kwestionować omijanie korków przez TomTom GO5000. TomTom nie lubi drogowego cwaniactwa a także racjonalizatorskich pomysłów kierowcy. Czasem pięknie wprowadzi w mały korek. I zwykle uniknie objazdów wąskimi uliczkami niższych kategorii. Ale i tak w ostatecznym rozrachunku czas podróży będzie co najmniej satysfakcjonujący. Co najmniej. O ile oczywiście zdajemy się na rekomendację fabryczną: trasę szybką.

Wybór rodzajów tras jest z pozoru dość spory. Krótką tradycyjnie już odradzamy: szczególnie w warunkach zimowych i ryzyka podróży drogami, które są słabo utrzymywane zimą. Trasa ekologiczna spodoba się tym, którzy lubią płynną jazdę i jak najmniej hamowania i przyśpieszania. Można jeszcze uwzględnić tryb omijania dróg ekspresowych oraz wyznaczanie drogi dla podróży pieszo lub rowerem. Docelowo jednak skruszony kierowca wróci do rekomendowanego trybu: trasy szybkiej.

Choć tryb trasy szybkiej jest najlepszym wariantem w TomTom nowej generacji, to jednak pozostawia pewien niedosyt. Brakuje bowiem możliwości takiego planowania tras, by celowo ominąć określone miejsca (wyznaczanie trasy z punktami pośrednimi to jedynie półśrodek). I zdalnego blokowania wybranych odcinków dróg jak w przypadku interfejsu starszej generacji oraz systemu poprawek MapShare. Nie tylko ja zastanawiam się dlaczego TomTom zrezygnował z dawnych sprawdzonych funkcjonalności. Nie jeden zagorzały fan firmy, także ma niedosyt.

TomToma warto chwalić za jedno rozwiązanie: świetny system aktualizacji map. Odświeżanie map przy użyciu oprogramowania instalowanego na domowym komputerze jest bardzo łatwe. Nawet laik bez problemów przebrnie przez proces aktualizacji. A to wbrew pozorom nie jest wcale takie oczywiste u konkurencji. Nawet tej rodzimej.

TomTom GO5000 nie jest tani. W firmowym sklepie trzeba zapłacić 1299 zł. Niemało. Ale w zamian bardzo sensowny system Traffic, dożywotnie aktualizacje map i jedna zaskakująca niespodzianka. W tak kosztownej nawigacji funkcja ostrzegania p fotoradarach jest dostępna bezpłatnie tylko przez pierwsze trzy miesiące użytkowania. A co potem?

 

Ocena: bardzo dobry

 

Co nam się podoba?

  • proces aktualizacji map

  • pomysłowy system wyszukiwania miejsc POI

  • szybka kalkulacja tras

  • przejrzysta mapa z wizualizacją utrudnień na drogach

  • udane sterowanie głosowe

  • wysoka jakość wykonania

  • nie omija korków za wszelką cenę

  • dożywotnie bezpłatne aktualizacje map

  • nielimitowany czasowo system Traffic

  • ekran dostosowany do obsługi wielodotykowej

  • czytelna matryca także przy silnym słońcu

  • interaktywna mapa z dodatkowym menu kontekstowym

  • poręczny uchwyt i niewielka ładowarka samochodowa

  • sterowanie głosowe

  • głośnik dobrej jakości: komunikaty głosowe są bardzo wyraźne nawet w gorzej wyciszonych samochodach (np. dostawczych)

 

Co nam się nie podoba

  • ograniczone możliwości wyznaczania tras i ich edycji

  • zasięg ulic objętych danymi Traffic wciąż pozostawia do życzenia

  • ostrzeganie o fotoradarach tylko przez 3 miesiące: później jako płatna opcja

  • stosunkowo wysoka cena

  • obsługa wymaga przyzwyczajenia

  • brak systemu poprawek map share: blokowania odcinków dróg

 

Komentarze
comments powered by Disqus
Newsletter
Zapisz się na bezpłatny newsletter.