12.10.2015Floty samochodowe

GPS w służbie fleet managera

Bez technologii GPS trudno obecnie wyobrazić sobie zarządzanie flotą samochodów. I nie chodzi jedynie o możliwość zlokalizowania pojazdów, ale o znacznie więcej ułatwień w pracy.

GPS zwykle kojarzy się z nawigacją satelitarną i rozwiązaniami pozwalającymi namierzać samochody. A przy okazji kontrolować, czy kierowca znajduje się tam gdzie powinien, co zazwyczaj oznacza weryfikację jego pracy. Nie są to jednak jedyne możliwości jakie zapewnia globalny system pozycjonowania. Z GPS powiązanych jest bowiem wiele usług i technologii, dzięki którym praca fleet managera może być łatwiejsza. I to znacznie.

Nawigacja w standardzie. I coraz lepsze mapy

Zacznijmy od podstaw. By można było czymkolwiek zarządzać, najpierw trzeba zainwestować w odpowiednią flotę samochodów. I starannie dobrać wyposażenie. Zwykle dealerzy aut osobowych kuszą atrakcyjnymi pakietami wyposażenia, a także dodatkami takimi jak nawigacja satelitarna wbudowana fabrycznie przez producenta samochodu. Jeszcze do niedawna sprzęt instalowany przez koncerny motoryzacyjne traktowano jako luksusowy dodatek. I to całkiem słusznie zważywszy na słone dopłaty, jakich oczekiwano w salonach. Bez trudu można było znaleźć popularne flotowe modele klasy średniej w których za przyzwoity fabryczny system nawigacyjny trzeba było zapłacić niemal 10 000 zł. A niekiedy nawet więcej. Niestety cena nie miała żadnego powiązania z jakością. Powszechnie narzekano na jakość map (zwykle mocno nieaktualne), warunki aktualizacji, a także ograniczoną funkcjonalność sprzętu, który ustępował nawet niedrogiej przenośnej nawigacji z supermarketu.

Na szczęście te czasy mijają już bezpowrotnie. Sprzęt do popularnych samochodów wyraźnie staniał i poprawiła się jego funkcjonalność, która ma spory wpływ na komfort i wydajność pracy kierowców. Ogromnego postępu dokonano także w zakresie map cyfrowych. Pod tym względem światowi dostawcy tacy jak Here czy TomTom sprawnie nadrobili dystans jaki przed laty dzielił ich produkty od rozwiązań polskich firm (Emapa, Geosystems czy Imagis). Obecnie wszelkie kluczowe inwestycje drogowe pojawiają na mapach niemal równie szybko. A to nie pozostaje bez wpływu na jakość wyznaczania tras i efektywnego nawigowania. Nawigacja prowadzi bowiem tak dobrze, jak dokładna jest mapa.

Koszty. Nie jest tak drogo jak kiedyś

Oczywiście niezwykle istotne są koszty zakupu zestawu GPS. Nawigacja kosztuje mniej niż kilka lat temu. Wbrew pozorom nie trudno o sprzęt w ramach opcjonalnego wyposażenia, za który należy zapłacić nawet poniżej 2000 zł. Coraz częściej także zestawy nawigacyjne pojawiają się w formie standardowego wyposażenia – i to nie tylko w drogich modelach klasy średniej i wyższej ale również niższych. Co więcej wreszcie upowszechnia się dostęp do aktualizowanych na bieżąco danych o natężeniu ruchu drogowego. Innymi słowy nawigator wreszcie zaczyna prowadzić tak, by móc omijać korki, remonty i inne utrudnienia. A to oznacza realne oszczędności czasu i paliwa. Wprawdzie pod względem jakości i ilości danych oraz częstotliwości odświeżania informacji fabryczna nawigacja samochodowa wciąż ustępuje rozwiązaniom w smartfonach, to jednak trudno przeoczyć duży postęp. Kierowca polegający wyłącznie na seryjnym zestawie nie jest już tak bezradny jak jeszcze kilka lat temu.

Podobnie jest w przypadku kierowców samochodów dostawczych i ciężarowych. Z roku na rok poprawia się oferta urządzeń adresowanych dla wyspecjalizowanej grupy zawodowej. Nawet jeśli fabryczne urządzenia nawigacyjne instalowane w desce rozdzielczej są mało atrakcyjne, to łatwo je zastąpić uniwersalnymi nawigatorami najbardziej renomowanych producentów takich m.in. jak Becker, Garmin czy TomTom. Sprzęt zwykle oferowany jest przez dealerów, więc można liczyć na profesjonalny montaż (aby uniknąć problemów z gwarancją) i lepszą integrację urządzenia z instalacją elektryczną auta. A to nie wszystko.

Rozwiązanie dla profesjonalisty

Sprzęt przeznaczony dla flot cięższych i większych aut jest specjalnie dostosowany do potrzeb kierowców zawodowych. Wyróżnienie urządzeń nazwą „truck” nie jest żadną fanaberią, czy sprytnym zabiegiem marketingowym. Wyznaczają bowiem wyznacza trasę z uwzględnieniem kluczowych parametrów samochodu (liczba osi, tonaż, gabaryty, przewóz niebezpiecznego ładunku) a także lokalnych restrykcji drogowych (np. wjazd do miast po otrzymaniu pozwolenia takiego jak C16 w Warszawie). Mapa musi zawierać dane, które nie dotyczą kierowców aut osobowych (ograniczenia dotyczące tonażu, wysokości i szerokości wiaduktów, tuneli czy mostów). Stąd nie dziwi, że specjaliści z firm takich jak Here czy TomTom codziennie wykonują ogromną pracę: mierzą wysokość i szerokość tuneli, wiaduktów, mostów a także uwzględniają dane o dopuszczalnym tonażu. Dzięki ich pracy kierowca ma pewność, że wyznaczoną drogą może bez obaw dojechać np. samochodem ciężarowym na wyznaczone miejsce.

„Dla kierowcy ciężarówki ogromne znaczenie ma informacja o nachyleniu dróg podczas zimowej podróży, a także zakazy wjazdu i ograniczenia związane z tonażem czy wysokością. Dla prowadzącego wysoki autobus ważny będzie dostęp do danych o możliwościach najlepszego dotarcia do hotelu, a następnie znalezienie najdogodniej zlokalizowanego parkingu. Dla wielu kierowców zawodowych liczą się także informacje o ograniczeniach związanych z przewożeniem niebezpiecznych ładunków, czyli tzw. ADR." – mówi Marek Krygier, Eastern Europe Manager marki nawigacyjnej Becker.

Nie powinno zatem dziwić, że urządzenia przeznaczone dla kierowców autobusów, dostawczych, ciężarówek czy nawet kamperów kosztują więcej niż popularne, „uniwersalne” modele nawigacji. Według różnych szacunków samo przygotowanie odpowiedniego zestawu informacji może wiązać się z wydatkami nawet kilkadziesiąt euro większymi niż w przypadku pakietu map dla prowadzących auta osobowe czy motocykle. Wpływ na wyższe koszty zakupu ma również kwestia przygotowania zupełnie innych algorytmów wyznaczania tras (z uwzględnieniem prowadzenia na podstawie danych o natężeniu ruchu).Stąd nie powinno dziwić, że nawigacje takie jak Becker Transit 70 LMU czy TomTom PRO 5150 Truck Live są wyraźnie droższe niż „zwykłe" wersje dla poruszających się „osobówkami”.

Jaka profesja taki zestaw nawigacyjny

Osoba odpowiedzialna za zakup i wybór akcesoriów do floty aut powinna mieć na uwadze także specyfikę pracy kierowców. W przypadku nawigacji ogromnego znaczenia nabiera bowiem sposób wyznaczania i optymalizowania tras. Szczególnie dotyczy to takich grup zawodowych jak kurierzy, serwisanci a także przedstawiciele handlowi, którzy w ciągu jednego dnia mają do odwiedzenia mnóstwo miejsc. Potrzebują oni zupełnie innego rozwiązania niż kierowca długodystansowej ciężarówki, którą dostarcza ładunek tylko do jednej określonej lokalizacji – z przysłowiowego punktu A do punktu B.

Innym rodzajem systemów, z których korzystają firmy z własną flotą są także wszelkiego rodzaju nawigacje GPS z dodatkowymi funkcjami, które nie tylko pomagają dotrzeć na odpowiednie miejsce, ale i zrobić to w odpowiednim czasie m.in. z ominięciem korków. I tu istnieją już systemy, które planują taką wielopunktową podróż nie tylko pod kątem odległości między punktami czy sytuacji na drodze, ale i określonego czasu, jaki planujemy spędzić w danym miejscu oraz przedziału czasu, w jakim musimy do niego dotrzeć. Przykładem tego typu rozwiązania jest usługa Komiwojażera, która jest dostępna w nawigacji NaviExpert . Tego typu rozwiązania doceniają zarówno firmy zatrudniające kurierów, serwisantów, przedstawicieli handlowych, którzy większość dnia spędzają na podróżowaniu między klientami, jak i kierowcy, którzy na co dzień mają do załatwienia na mieście kilka spraw” - wyjaśnia Adam Bąkowski Prezes Zarządu NaviExpert.

Nie tylko kontrola pracownika

Na problem odpowiedniego wyznaczania tras i ich optymalizacji warto spojrzeć z zupełnie innej perspektywy: zarządzania pracą podległego personelu. Firmy coraz częściej są zainteresowane rozwiązaniami umożliwiającymi lepszy kontakt z pracownikiem w terenie (wygodne i bezpieczne przesyłanie kolejnych zadań a także niezbędnych dokumentów) a także związanymi z tym nadzorem i narzędziami do weryfikacji wykonywania obowiązków służbowych. Stąd pomysłowe projekty takie jak TomTom Bridge, czyli połączenie nawigacji z terminalem komunikacyjnym i otwartą platformą programistyczną dzięki której deweloperzy mogą dostosowywać swoje aplikacje do urządzenia. Wówczas nawigacja staje się swoistym centrum łączności kierowcy z dyspozytorem a jednocześnie rozwiązaniem do monitorowania. A to otwiera pole do kolejnych zastosowań uwzględniających specyfikę działania określonego przedsiębiorstwa.

„Obecnie monitoring GPS jest wykorzystywany nie tylko do śledzenia tras, po których poruszają się pracownicy. Pomaga również w zarządzaniu flotą pojazdów dzięki aplikacjom, które np. przypominają zarządcy o kończącym się ubezpieczeniu lub przeglądzie technicznym. Dzięki raportom takim jak miedzy innymi „Maksymalne prędkości” możemy mieć wpływ na bezpieczeństwo kierowców i zmianę nawyków jazdy. Systemy GPS dają korzystającemu mnóstwo opcji dodatkowych, które często są szyte na miarę klienta” - mówi Dominika Włodarczyk z firmy Gannet Guard Systems.

Kwestie bezpieczeństwa trudno oczywiście przecenić. I to z obu stron: pracodawcy jak i pracownika. Niezwykle ważna jest świadomość, że w razie wypadku czy awarii można liczyć na lepiej przygotowaną pomoc i krótszy czas reakcji. Dzięki możliwości precyzyjnej lokalizacji rosną szanse na sprawniejszą interwencję. A tym samym na udzielenie właściwej pomocy medycznej i szybszej hospitalizacji po wypadku. A w przypadku awarii na krótszy czas przestoju uszkodzonego pojazdu.

Niestety systemy monitorujące nie zawsze są dobrze postrzegane przez pracowników, którym odpowiedni zestaw GPS kojarzy się zwykle z brakiem zaufania, przesadną kontrolą a także swoistym „elektronicznym kagańcem”. Stąd niezwykle ważnym zadaniem dla każdego menedżera floty staje się przekonanie pracowników do wprowadzanych nowości. Pomocnym narzędziem stają się rozwiązania w zakresie grywalizacji, które pełnią doskonałą rolę motywacyjną.

„Bez wątpienia fleet managerom zależy szczególnie na zmniejszeniu poziomu szkodowości we flocie i ograniczenie niepotrzebnych przestojów. W cenie jest również zmniejszenie kosztów paliwa i serwisu (płynniejsza jazda ma wpływ na zużycie części eksploatacyjnych). A jak to osiągnąć? Są różne systemy motywacji związane z nagradzaniem i karaniem. Godne uwagi są rozwiązania oparte o zasady grywalizacji, co może mieć przełożenie nie tylko na ekonomię ale także większe bezpieczeństwo kierowców i floty” - mówi Marcin Brysiak, pomysłodawca i założyciel forDrivers.

Usługa tak dobra jak serwis

Osobnym zagadnieniem jest wybór odpowiedniego dostawcy sprzętu jak i usług. Dla menedżera powinny mieć znaczenie nie tylko koszty czy funkcjonalność systemu. Istotne są również kwestie techniczne związane przede wszystkim z łatwością adaptacji rozwiązań monitoringu w samochodzie. Długi czas przestoju aut spowodowany skomplikowaną instalacją, to realne straty dla przedsiębiorstwa. Podobnie jak procedura w przypadku awarii. Im dłuższy czas oczekiwania na przybycie serwisu i rozwiązanie problemu tym rośnie ryzyko strat, a nawet kar umownych, w przypadku gdy w ramach floty prowadzone są usługi związane z dostawami w ściśle określonym terminie.

Obecnie w Polsce operuje ponad 200 podmiotów oferujących rozwiązania telematyczne. Nie wszystkie firmy jednak będą miały szansę, żeby odczuć zwiększający się potencjał rynku. Konsolidacja największych graczy M2M czy zwiększająca się świadomość użytkowników spowoduje wyklarowanie usługodawców najlepszych systemów. W najbliższej przyszłości z pewnością możemy oczekiwać połączenia kolejnych przedsiębiorstw telematycznych” – przekonuje Mateusz Gniewiek z firmy Rikaline.

Komentarze
comments powered by Disqus
Newsletter
Zapisz się na bezpłatny newsletter.